Najnowsze teksty

Paznokcie obgryzę
tęsknota jesienią

Najnowsze wiersze

Kamienie nad myślami
Ogromne zaskoczenie (limeryk)
Internetowa szuflada grafomana

Ostatnio wyróżnione

Trzy kroki
Dla Ciebie
W drodze

Ostatnie komentarze

,,lecz sercewciąż tańczy'' i dalej tak...
,,Twarze w lustrze, jak fragmentalne uderzenia wiążących życzeń, których spełnie...
Piotrze, jak ty to robisz? Jak czynisz te cuda że uśmiech rozdajesz i to nie uł...
😂😂
Kochani, wychodzę do Was z ciekawą inicjatywą. Moim jedynym celem jest pokazać sobie i Wam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Tak, wiem, brzmi jak tak zwane "brednie coachingowe". Ale mam dość słuchania, że nic się w życiu nie da, że pewne rzeczy są od nas niezależne...


Tak, są, zgadza się, są rzeczy niezależne od nas, mimo to w większości wypadków to MY jesteśmy odpowiedzialni za nasz los. A nawet w wypadku spraw, na które nie mamy wpływu, wiele zależy od naszego podejścia do nich. Ale lepiej wszystko zrzucić na złe warunki, na rodzinę, która jest taka, a nie inna, nie spełnia naszych oczekiwań, na wiecznego pecha, który nas prześladuje itp.
Znacie mnie. Wiecie, że się nie wymądrzam, nie robię się na gwiazdę, chcę być z Wami, z tymi, którym zależy na moim byciu i działaniu.
Wymyśliłem dziś na spontanie - po spotkaniu autorskim - taki pomysł: LUBIĘ SWOJE ŻYCIE. W każdym miesiącu chcę wypisywać Wam listę celów, które zrealizowałem oraz te, w trakcie których jestem. Tym sposobem chcę Wam pokazać, że jesteśmy tu, na świecie i na tej planecie, po to, by robić to, do czego zostaliśmy stworzeni. Ja już wiem, że moim głównym pragnieniem jest tworzenie kultury, literatury, tworzenie dobrych wartości. Nie tylko w postaci własnych książek.

Święta ze słowami i miłością


 

Dobrze, jeśli każde święta, jeśli każdy w ogóle czas wolny lub w jakiś sposób w kalendarzu wyróżniony, możemy wypełnić czymś, co pozostanie w nas na dłużej. Emocjami, które zawsze będą kojarzyć nam się z tymi dniami. W tym roku urządziłem sobie ucztę - choć nie spodziewałem się, że będą to przeżycia tego rzędu. Przeczytałem Spóźnionych kochanków Williama Whartona, albo może raczej mistrza Williama. Zdecydowanie przepadłem przy tej powieści i cieszę się, że to właśnie ją wybrałem sobie na ten okres. 

 

Wybaczcie mi, muszę się pozachwycać ;) Co, moim zdaniem, stanowi o sile tej książki?



Drodzy poeci z portalu poezja-sztuka.com Dzielę się z Wami opłatkiem miłości. Chciałbym Wam życzyć najpiękniejszych Świąt Bożego Narodzenia.



Okres przedświąteczny zawsze napawa mnie refleksją i to niejedną. Masa wspomnień. Dla mnie Święta Bożego Narodzenia to taki sens w bezsensie.
Szukanie odpowiedzi na wiele pytań, a najważniejsza w tym wszystkim jest wiara, która żyje wśród ludzi wokół mnie. We mnie samej są wzloty i upadki.

Dzisiaj spotykamy się z Bodzią Chwierut

Jak trafiłaś na portal?

Hm tak pamiętam ten dzień dokładnie to za namową Danusi Zofii Buks, która od jakiegoś czasu mnie czytała i zachęciłam mnie i tutaj się pokazała swoje wiersze a, że ja z tych, co ciekawi wszystkiego, rzuciłam jeden wiersz i tak zostałam, choć nie mam zbyt wiele czasu, to lubię wracać.


   

Pora zerwać dach, by gwiazdy mogły swobodnie wpadać. Zerwać i to na żywo, przy udziale wszystkich zainteresowanych. Opowiedzieć wreszcie historie o ziemi, niebie i piekle, o planetach.

Danuta Chyła



 

 

Pamiętasz swój „pierwszy raz", kiedy odczułaś potrzebę utrwalenia owocu natchnienia?
Kiedy to było i czy pamiętasz wiersz, który napisałaś?

Pamiętam, ale trudno to nazwać natchnieniem. Po prostu już jako mała dziewczynka lubiłam obserwować otaczający mnie świat. Mając siedem lat, napisałam wiersz o sikoreczce, który później deklamowałam w szkole. Treści oczywiście nie pamiętam. Bardzo lubiłam też tworzyć dziecięce książeczki o przygodach różnych zwierzątek i ozdabiać je swoimi rysunkami. Niestety w wyniku przeprowadzek wszystkie te „skarby” zaginęły.
Później pisałam jakieś okolicznościowe wierszyki, które recytowałam na szkolnych akademiach.
Poważniejsze pisanie zaczęło się, gdy zakochałam się po raz pierwszy. Miałam wtedy 16 lat. Wszystkie swoje radości i smutki znajdowały odzwierciedlenie w wierszach.
Tak było do czasu założenia rodziny. Dzieci, dom, praca, studia zajmowały mi cały czas. Pisałam znacznie mniej. Najczęściej jakieś okolicznościowe wiersze na potrzeby pracy lub znajomych.
Wiele lat później za namową męża wróciłam do pisania. Zaczęłam uczęszczać na spotkania grupy poetyckiej AKANT działającej przy Czytelni Naukowej na Targówku. Zresztą w dalszym ciągu jestem jej członkiem. Równocześnie stałam się również członkiem Warszawskiego Oddziału Stowarzyszenia Autorów Polskich.
I kocham pisać.